czwartek, 29 października 2009

The End

I stało się. Wszytko, co dobre, tak szybko się kończy... Zanim to nastąpiło, dzień jak każdy poprzedni: warsztaty, projekcje, nieustannie przewijający się ludzie, dyskusje na najrozmaitsze tematy w palarni. Niby normalnie, niby powszednio, ale każdy wiedział, że zaczęło się już wsteczne odliczanie. Bo na Dużej Hali ruch, krzątanina, muzycy stroją instrumenty, obsługa ustawia krzeseła. O godzinie 19.00 zostaliśmy postawieni w gotowości bojowej, każdemu przydzielono zadanie. A to wszystko po to, aby finałowa gala dostarczyła wam jak najlepszych wrażeń. Przyznajcie sami, że spisaliśmy się wszyscy na medal:)
A kiedy wybiła godzina "zero", z niecierpliwością czekaliśmy na dwa najważniejsza wydarzenia wieczoru. Pierwsze- ogłoszenie laureatów nagrody za najlepszy scenariusz. I tu niespodzianka, kapituła zadecydowała, że w tym roku nie zostanie przyznana jedna nagroda główna lecz pięć wyróżnień. Szczęśliwców moglismy zobaczeć na scenie podczas odbierania nagród. Nie obyło się oczywiście specjalnych podziękowań i tym podobnych wzruszeń. Krótka chwila braw dla organizatorów i wolontariuszy. Chwila, którą zapamiętamy na długo.
I w końcu, wrocławska premiera- L.U.C. i jego projekt "39/89- Zrozumieć Polskę". Niesamowite przeżycie. Muzyka idealnie ilustrująca slajdy pojawiające się na duzym ekranie. Dźwięki, które poruszyły najczulszą strunę serc. Ogromne brawa dla całego zespołu!
Ehh, czas się żegnać...zaczarowane to były dni. Każdy bogaty i niepowtarzalny. Tylu wspaniałych ludzi, nowe znajomości, te wszystkie rozmowy pół żartem i pół serio- będzie, co wspominać! Ale zaraz...przecież nie rozstajemy się na wieki. Już za rok kolejna edycja festiwalu "Interscenario", na który juz teraz zapraszamy. Może nawet spotkamy się jeszcze wcześniej... a może w ogóle nie ma sensu się żegnać? Nie zapominajcie o nas, zaglądnijcie od czasu do czasu. Bo tak naprawdę, to co dobre, wcale nie musi się kończyć :)

Gorączka sobotniej nocy

Pogoda taka nieciekawa. Szaro, buro, człek nie wie, co ze sobą zrobić... A jednak, byli tacy, którzy poradzili sobie z jesienną pluchą w sposób najlepszy z możliwych- odwiedzili nasz festiwal. Daje sobie obciąć wszystkie paznokcie u prawej ręki, że nie pożałowali tej decyzji:)
Jak zawsze, czekały profesjonalne warsztaty oraz projekcje filmowe. Ogromną popularnością cieszył się film Petra Zelenki "Bracia Karamazow"- na jego pokaz przyszły całe tłumy!
A wolontariusze? Jak zawsze, w pełnej gotowości, na straży od rana do nocy. Prawdziwe pistolety. Nie raz i nie dwa lądowali na posadzce,by zdążyć, by nie zawieść, by wszytko grało jak należy. Niewyobrażalne wręcz poświęcenie. Dlatego też, moi drodzy, nie szczędźcie im usmiechów. Inne formy wdzięczności również mile widziane ;)
Trzeci już dzień uwnieńczył koncert zespołu SenSorry. Było bardzo klimatycznie, progresywnie. Profesjonalnie i z klasą. Kto nie był, niech żałuje. I znów trzeba było wracać do domów. Ciemna noc. Miasto tętni życiem. Jak to przy sobocie. Ale za to niedziela bądzie dla nas!


piątek, 23 października 2009

Kilka faktów z dnia drugiego...

Postanowione! Zostanę tancerką bollywoodzką. Któż, jak nie one, potrafi się tak pięknie wić w rytm muzyki? Choć pomysł kiełkował w mej głowie od dawna, impulsem stała się sztuka „Scenarzysta”, która odbyła się na Dużej Hali WFF. Zawierała ona elementy tańca hinduskiego. Takie małe marzenie … ;)

Ale zaczęłam tak od końca. A dziś, jak co dzień zresztą, było w czym wybierać. Podejmowaliśmy gości z Czech i Niemiec oraz z Indii. Polskim akcentem był pokaz filmu Jacka Głąba „Operacja Dunaj”.

Cały dzień festiwalowy przebiegał dosyć spokojnie. Obyło się bez większych katastrof ;) Małe zamieszania rodziły się jedynie przy wejściu do WFF, gdyż dziś wchodziliśmy bądź wydostawaliśmy się przez środkowe drzwi. Umilaliśmy sobie chwile razem spędzane rozmowami najwyższych lotów: czy to o literaturze, czy to o Pokemonach … jednym słowem, pełna kultura:) Czasem łapaliśmy za odkurzacz, po czym w popłochu rzucaliśmy go pod biurko, by potem już nie wrócić do tego zajęcia- na szczęście, mieliśmy w pogotowiu miotły, więc osoby o wysokim stężeniu energii mogły dać jej ujście wykonując te terapeutyczne ruchy: w prawo, w lewo i na zmiotkę. Cieszy nas to, że musieliśmy donosić krzesła do klubu festiwalowego, co jest nieodzownym znakiem, iż klub ten ożył i oby w takim właśnie stanie doczekał do uroczystej gali. Ale to dopiero przed nami. Gdyż, jak to mawiała Scarlett O’ Hara: jutro przecież też jest dzień ! Widzimy się o 10.30 :)








Pierwszy dzień zakończony!!





Uff! Pierwszy festiwalowy dzień za nami…kto był, ten wie, że atmosfera była gorrrąca! Najlepszy temu wyraz dał Marcin Wrona, prowadząc swoje warsztaty w koszulce z krótkim rękawem(!). Początki nie były łatwe, ale zawsze, gdzieś blisko, tuż, tuż, można było natknąć się na pomocną dłoń. Kubek gorącej herbaty stawał się wyrazem najgłębszego ludzkiego miłosierdzia, albowiem WFF nie należy do najcieplejszych budynków we Wrocławiu, zwłaszcza o tej porze roku. Jednakże uczestnikom warsztatów i pokazów filmowych nie straszna była niska temperatura- zawsze można się przytulić do miłej sąsiadki, tudzież sąsiada;) Wolontariusze dwoili się i troili, niektórzy niemalże chodzili po ścianach, abyście mogli cieszyć swoje oczy a to grafiką, a to misternie przyklejonymi plakatami. Jak na każdej tego typu imprezie musieliśmy się zmierzyć z paroma technicznymi problemami, które jednak szybko zostały opanowane. Żaden kabelek nie będzie nam tu niweczył planów! Na szczęście, wasza cierpliwość nie zna granic, za co serdecznie dziękujemy. I tak oto, z tarczą powracamy do swych domów, kołysani jeszcze dźwiękami, które wyczarował dzisiejszego wieczoru Romek Rege. I już czeka na nas sen, łaskawy…niech nas otuli cieplutko, bo jutro kolejny dzień pełen wrażeń!

środa, 21 października 2009

Interscenario czas zacząć!

To już trzecia edycja festiwalu Interscenario. Trójka to liczba boska- być może jest to dla nas jakaś zapowiedź, prosto z niebios. Jakkolwiek jest już zapisane w gwiazdach, nasi festiwalowi goście zadbają o wysoki poziom artystyczny i warsztatowy. O całą resztę zadbamy my- zespół organizacyjny. Zwarci i gotowi na wszystko. Czujni i nieustraszeni. Perfekcyjnie wyszkoleni, zdolni do najwyższych poświęceń, aby wam uprzyjemnić czas spędzony we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. Bezbłędnie wskażemy wam drogę i choćby każda z nich wiodła do Rzymu, postaramy się, abyście trafili tam, gdzie chcecie. Służymy radą i pomocą.

Chcielibyśmy również jak najpełniej przekazać wam festiwalową atmosferę. Stąd też nasz fotoblog, nasza swoista kronika towarzyska, nasz śledzik:)


Co się dzieje? Nerwówka…krzątanina…dopinamy wszystko na ostatni guzik, w końcu jesteśmy profesjonalistami! Ale gdzieś za plecami czai się wielki pan Stres. Nic nie szkodzi. I z nim sobie damy radę. Sala Dźwięku WFF już czeka na prelegentów oraz ich porywające warsztaty. W Średniej Hali krzesełka się niecierpliwią, tupią nóżkami, wyglądają kinomanów. Duża Hala jak zawsze pachnie … czym? Przekonajcie się sami!