
czwartek, 29 października 2009
The End

Gorączka sobotniej nocy

piątek, 23 października 2009
Kilka faktów z dnia drugiego...

Postanowione! Zostanę tancerką bollywoodzką. Któż, jak nie one, potrafi się tak pięknie wić w rytm muzyki? Choć pomysł kiełkował w mej głowie od dawna, impulsem stała się sztuka „Scenarzysta”, która odbyła się na Dużej Hali WFF. Zawierała ona elementy tańca hinduskiego. Takie małe marzenie … ;)
Ale zaczęłam tak od końca. A dziś, jak co dzień zresztą, było w czym wybierać. Podejmowaliśmy gości z Czech i Niemiec oraz z Indii. Polskim akcentem był pokaz filmu Jacka Głąba „Operacja Dunaj”.
Cały dzień festiwalowy przebiegał dosyć spokojnie. Obyło się bez większych katastrof ;) Małe zamieszania rodziły się jedynie przy wejściu do WFF, gdyż dziś wchodziliśmy bądź wydostawaliśmy się przez środkowe drzwi. Umilaliśmy sobie chwile razem spędzane rozmowami najwyższych lotów: czy to o literaturze, czy to o Pokemonach … jednym słowem, pełna kultura:) Czasem łapaliśmy za odkurzacz, po czym w popłochu rzucaliśmy go pod biurko, by potem już nie wrócić do tego zajęcia- na szczęście, mieliśmy w pogotowiu miotły, więc osoby o wysokim stężeniu energii mogły dać jej ujście wykonując te terapeutyczne ruchy: w prawo, w lewo i na zmiotkę. Cieszy nas to, że musieliśmy donosić krzesła do klubu festiwalowego, co jest nieodzownym znakiem, iż klub ten ożył i oby w takim właśnie stanie doczekał do uroczystej gali. Ale to dopiero przed nami. Gdyż, jak to mawiała Scarlett O’ Hara: jutro przecież też jest dzień ! Widzimy się o 10.30 :)

Uff! Pierwszy festiwalowy dzień za nami…kto był, ten wie, że atmosfera była gorrrąca! Najlepszy temu wyraz dał Marcin Wrona, prowadząc swoje warsztaty w koszulce z krótkim rękawem(!). Początki nie były łatwe, ale zawsze, gdzieś blisko, tuż, tuż, można było natknąć się na pomocną dłoń. Kubek gorącej herbaty stawał się wyrazem najgłębszego ludzkiego miłosierdzia, albowiem WFF nie należy do najcieplejszych budynków we Wrocławiu, zwłaszcza o tej porze roku. Jednakże uczestnikom warsztatów i pokazów filmowych nie straszna była niska temperatura- zawsze można się przytulić do miłej sąsiadki, tudzież sąsiada;) Wolontariusze dwoili się i troili, niektórzy niemalże chodzili po ścianach, abyście mogli cieszyć swoje oczy a to grafiką, a to misternie przyklejonymi plakatami. Jak na każdej tego typu imprezie musieliśmy się zmierzyć z paroma technicznymi problemami, które jednak szybko zostały opanowane. Żaden kabelek nie będzie nam tu niweczył planów! Na szczęście, wasza cierpliwość nie zna granic, za co serdecznie dziękujemy. I tak oto, z tarczą powracamy do swych domów, kołysani jeszcze dźwiękami, które wyczarował dzisiejszego wieczoru Romek Rege. I już czeka na nas sen, łaskawy…niech nas otuli cieplutko, bo jutro kolejny dzień pełen wrażeń!
środa, 21 października 2009
Interscenario czas zacząć!

Chcielibyśmy również jak najpełniej przekazać wam festiwalową atmosferę. Stąd też nasz fotoblog, nasza swoista kronika towarzyska, nasz śledzik:)
Co się dzieje? Nerwówka…krzątanina…dopinamy wszystko na ostatni guzik, w końcu jesteśmy profesjonalistami! Ale gdzieś za plecami czai się wielki pan Stres. Nic nie szkodzi. I z nim sobie damy radę. Sala Dźwięku WFF już czeka na prelegentów oraz ich porywające warsztaty. W Średniej Hali krzesełka się niecierpliwią, tupią nóżkami, wyglądają kinomanów. Duża Hala jak zawsze pachnie … czym? Przekonajcie się sami!






















