piątek, 23 października 2009

Kilka faktów z dnia drugiego...

Postanowione! Zostanę tancerką bollywoodzką. Któż, jak nie one, potrafi się tak pięknie wić w rytm muzyki? Choć pomysł kiełkował w mej głowie od dawna, impulsem stała się sztuka „Scenarzysta”, która odbyła się na Dużej Hali WFF. Zawierała ona elementy tańca hinduskiego. Takie małe marzenie … ;)

Ale zaczęłam tak od końca. A dziś, jak co dzień zresztą, było w czym wybierać. Podejmowaliśmy gości z Czech i Niemiec oraz z Indii. Polskim akcentem był pokaz filmu Jacka Głąba „Operacja Dunaj”.

Cały dzień festiwalowy przebiegał dosyć spokojnie. Obyło się bez większych katastrof ;) Małe zamieszania rodziły się jedynie przy wejściu do WFF, gdyż dziś wchodziliśmy bądź wydostawaliśmy się przez środkowe drzwi. Umilaliśmy sobie chwile razem spędzane rozmowami najwyższych lotów: czy to o literaturze, czy to o Pokemonach … jednym słowem, pełna kultura:) Czasem łapaliśmy za odkurzacz, po czym w popłochu rzucaliśmy go pod biurko, by potem już nie wrócić do tego zajęcia- na szczęście, mieliśmy w pogotowiu miotły, więc osoby o wysokim stężeniu energii mogły dać jej ujście wykonując te terapeutyczne ruchy: w prawo, w lewo i na zmiotkę. Cieszy nas to, że musieliśmy donosić krzesła do klubu festiwalowego, co jest nieodzownym znakiem, iż klub ten ożył i oby w takim właśnie stanie doczekał do uroczystej gali. Ale to dopiero przed nami. Gdyż, jak to mawiała Scarlett O’ Hara: jutro przecież też jest dzień ! Widzimy się o 10.30 :)

3 komentarze:

  1. Bollywood to nic w porównaniu ze szpagatami Patika ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj już nie przesadzaj, tylko w ciągu czterech dni festiwalu zaliczyłam pięć upadków:P Ale boolywood prześmieszny:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż pięć?? To któreś musiałam przespać,hehh ;D

    OdpowiedzUsuń